DROGA

DROGA

Krystyna Kwaśniok DROGA

Cisza wczesnego popołudnia
kładzie się nad polami
wysoko w górze fruwają jaskółki
błyszczący latawiec
z czerwonego papieru
znieruchomiał
na błękicie nieba

C i s z a

Żar bezlitosny
pot zalewa oczy
na kabłąku pleców
młyńskie kamienie
serpentynami w górę
coraz wyżej i wyżej
duchota i słabość
spowalniają ruchy

C i ę ż k o

A pod powiekami
białe ściany domu
oplecione winem
omszały dach
i sędziwe drzewa w ogrodzie

Ach stanąć nareszcie
przed skrzypiącą furtką
przekroczyć niewidzialną granicę
znaleźć się w chłodnym cienistym miejscu
i dać się otoczyć zieloności
w upragnionym siedlisku
jak ze starej bajki
Być tam

N a r e s z c i e